Atelier Amaro – przeżycie

Pobyt w tej restauracji był dla mnie bardzo ciekawym przeżyciem.Po pierwsze niema tam karty dań, tylko dania które proponuje szef kuchni (to tak jak u mnie podczas kolacji). Możemy zamknąć się w trzech daniach, nazwanych w Atelier „Moments”, ale to trochę za mało by posmakować ręki mistrza .Wydaje się że pięć momentów jest wystarczających . Po kolacji wiedziałem że chciałbym więcej i więcej .

Początek kolacji to śnieżka podana na talerzu z brzozy.

Ta mała kuleczka w smaku korzenna i winna okazała się galaretką z grzańca.

Następnie podano piankę z marchwi i mus chyba z jabłka .

Słonina w palonym sianie kończyła niestety prezenty od szefa i rozpoczynała  się kolacja .

M1 sarna/brusznica/estragon

Tatar z sarny plus sorbet z aromatyzowanego polską wódką arbuza

M2 aronia/grzyby/sosna Zupa grzybowa z laronią i esencją z mchu

M3 halibut/burak/rokitnik podany na dzikiej marchwi z sosem z buraka i puree z pasternaka

M4 jeleń/kasztan/ciemne piwo

polędwica z sarny podana kopytkach, topinamburze, z sosem czekoladowym i ciemnym piwem i kasztanem

M5 czekolada/kasztan/sosna to fondant czekoladowy podany na jadalnej ziemi z sorbetem jałowcowym i sorbetem z sosny .,….

Ten wpis został opublikowany w kategorii knajpy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *